Renata Głasek-Kęska
Absolwentka teatrologii UJ, była instruktorem ds. teatru i aktorką w Teatrze Kobiet, zagrała w kilku filmach, pracowała w osiedlowych klubach. Od 1994 jest inspicjentem - suflerem w teatrze S. Żeromskiego, autorka wystawionej tu sztuki "Cyrograf", w jej adaptacji i z jej tekstami piosenek (muzyka Seweryn Krajewski) jesienią zostanie w Kielcach wystawiona sztuka Mały Książę.
Zachwyciła Krajewskiego
Teksty piosenek suflerki z kieleckiego teatru, Renaty Głasek-Kęski do spektaklu Mały książę tak zachwyciły Seweryna Krajewskiego, że odkładając na bok inne sprawy skomponował do nich melodie.
Renata Głasek-Kęska jest inspicjentką-suflerem w kieleckim teatrze. Zanim trafiła na scenę czy też za scenę uczyła się grać na wiolonczeli, studiowała teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Miałam realizować niespełnione marzenia rodziców i być architektem lub lekarzem wybrałam jednak to, co mnie bardziej interesowało - mówi pani Renata. - Był taki czas, że wraz z babcią mieszkałam w damskiej garderobie kieleckiego teatru. Telewizora w niej nie było, więc wieczorami z dyrektorskiej loży oglądałam wszystkie spektakle. Byłam zachwycona teatrem.
Pisać zaczęła znacznie później za sprawą synów. Pierwszy fragment sztuki powstał po deszczowych wakacjach, na których główną rozrywką były sztuki wymyślane przez mamę. - Spisałam potem te historyjki, zatytułowałam Wyprawa na jagody i razem z inną sztuką Domowe skrzaty wysłałam na konkurs w Poznaniu.
Obie historyjki spodobały się zwłaszcza ta o przeprowadzce miejskich dzieci na wieś i starciu dzieci nie lubiących wsi ze skrzatami mieszkającymi w starym domu a nie lubiącymi dzieci. Pani Renata dostał zaproszenie do udziału w warsztatach dla młodych dramaturgów. W napisaniu kolejnej sztuki pomógł znowu Hubert, chodzący wtedy do V klasy a dzisiaj już maturzysta.- Syn jest dyslektykiem i pomagałam mu czytając lektury. Zachwyciłam się Legendami świętokrzyskimi i tak powstał Cyrograf. Sztukę dałam dyrektorowi pod pseudonimem,. Ale potem przyznałam się, że to ja jestem autorką. Ucieszyłam się, gdy się spodobała i dyrektor postanowił ja wystawić. To był 2004 rok.
Pani Renata przyznaje, że pisać lubi w samotności a piosenki wymyśla jeżdżąc samochodem. - Zawsze wtedy śpiewam, albo jakieś gotowce, albo sama coś wymyślam - mówi. Kilka lat temu chciała napisać sztukę o 40 letniej kobiecie, powstała do niej jedna piosenka, ale pomysł jest ciągle aktualny. Potem napisała kilkanaście innych tekstów. - Jest wielu śpiewających i piszących panów, ja chcę pokazać punkt widzenia kobiety w średnim wieku.
Tych piosenek nikomu nie pokazywała, ale widać spodziewano się po niej czegoś takiego, bo szef impresariatu Władek Jankowski zaproponował jej adaptację Małego Księcia i napisanie do niego piosenek. - Zajęło mi to kilka tygodni, piosenek napisałam 11. Oczywiście ułożyłam do nich melodie, ale pomyślałam, że profesjonalista zrobiłby to lepiej a najlepiej mój idol z czasów młodości, Seweryn Krajewski.
Brat znał kompozytora, więc nie obiecując niczego i uprzedzając, że Seweryn jest bardzo zajęty a jak wymagający to wiadomo sprawił, że teksty trafiły na biurko Krajewskiego. - Przeczytał je od razu i powiedział, że siedem bierze a do czterech powinnam poszukać kogoś innego - dowiedziałam się.
Krajewski zastrzegł, że praca potrwa 5 - 6 miesięcy, bo właśnie przygotowuje materiał na płytę dla Brodki, dla Rodowicz, pisze do filmu. Po dwóch tygodniach muzyka była jednak gotowa. Krajewski nie krył zachwytu słowami pani Renaty.
- Z jego muzyką brzmią lepiej - przyznała autorka tekstów. Po rozmowie z kompozytorem i kilku cennych radach poprawiła pozostałe piosenki. - Przydała mi się tak nie lubiana na studiach poetyka - mówi. - Rozrysowałam piosenki jak łamigłówki i ze słownikiem zamieniałam wyrazy by liczba sylab w zwrotkach była taka sama.
Udało się tak dobrze, że teksty w nowej wersji zaakceptował Krajewski i napisał do nich melodie. Kilka piosenek usłyszymy w niedzielę 15 czerwca na koncercie finałowym plebiscytu Dzikiej Róży. Premiera spektaklu - Małego księcia w adaptacji Renaty Głasek -Kęski odbędzie się w październiku.
Lidia Cichocka