index.html

Saksofon też śpiewa

Gdyby w każdej poczekalni dworcowej były śpiewające aktorki i zespół muzyczny, tak jak na scenie Teatru im. Żeromskiego, to wrażliwi i sentymentalni pasażerowie pewnie spóźnialiby się na pociąg.

„Piosenki na pokuszenie” są adresowane właśnie głównie do sentymentalnych i wrażliwych odbiorców. Takich, którzy lubią przedwojenne szlagiery Warsa, Petersburskiego i Tuwima, ale też powojenne – Wasowskiego i Przybory, Osieckiej i Gintrowskiego. Piosenki wykonują dwie aktorki, doświadczona Małgorzata Andrzejak i debiutantka Katarzyna Gałasińska, z trio jazzowym, w którym prym wiedzie świetny pianista Łukasz Mazur, a towarzyszą mu Michał Braszak na basie i saksofonista Michał Szafraniec.

Bohaterki tego muzycznego przedstawienia spotykają się na dworcu i czekając na pociąg śpiewają o miłości. I to jest cała fabuła, chociaż reżyser chciał dorobić do spektaklu melodramatyczną ideologię. Nie, nic takiego tu nie ma. Jest za to kameralne przedstawienie, nostalgiczne i z odrobiną humoru. Nie powiem, która aktorka śpiewa moim zdaniem lepiej, bo by wyszło, że promuję młodość, co nie jest prawdą. Nawiasem mówiąc, wokalnie udzielają się nie tylko obie artystki. W piosence „Odrobinę szczęścia w miłości” słowa „kocham cię” dośpiewuje saksofonem Michał Szafraniec. To jeden z ciekawszych pomysłów spektaklu.

Jednak nawet najbardziej wrażliwi i sentymentalni słuchacze mogą się zastanawiać, dlaczego reżyser wybrał piosenki, z których większość jest dobrze znana. Aż zbyt dobrze. Osobiście wolałbym usłyszeć więcej kompozycji takich, jak „Mr. Wonderfull” czy „Ciepła wdówka na zimę”, zamiast nie wiadomo po raz który „Miłość ci wszystko wybaczy”. Gdyby ten utwór zaśpiewał na przykład Louis Armstrong, byłoby zapewne interesująco, a tak o oryginalności można tylko marzyć.

Grzegorz Kozera, SŁOWO - gazeta codzienna, 16.012006