index.html

Niebiańska podróż

Na wyprawę z Obłoków na ziemię z wierszami księdza Jana Twardowskiego, Bolesława Leśmiana i Jana Nowickiego zaprasza Teatr im. S. Żeromskiego w Kielcach.

Pomysłodawcą tego spektaklu był sam aktor, Jan Nowicki. Muzykę skomponowali Marek Stryszowski (muzyk legendarnej grupy jazzowej Laboratorium) i Cezary Chmiel. Na scenie zobaczymy: Jana Nowickiego oraz muzyków: Marka Stryszowskiego - saksofony, flet prosty, śpiew, Cezarego Chmiela - syntezatory, Krzysztofa Bodzonia - kontrabas elektryczny.

Tematem tego spektaklu jest rozmowa z Panem Bogiem o przemijaniu, prawdzie, miłości, miłosierdziu i wierze, w kontekście postaci ks. Jana Twardowskiego i jego postrzegania współczesnego świata, niekiedy z dużą dozą humoru i satyry.

Oficjalna premiera odbyła się podczas 51. Krakowskich Zaduszek Jazzowych w 2006 roku a spektakl wywołał ogromne wzruszenie publiczności i entuzjastyczne recenzje prasowe. Spektakl wystawiany jest w kościołach, teatrach, salach widowiskowych, w klubach. W Kielcach zobaczymy go 1 lutego o godz. 19.


Bóg ma poczucie humoru

Lidia Cichocka: - Spektakl "Z obłoków na ziemię" nie jest pierwszym pana kontaktem z poezją księdza Jana?

Jan Nowicki: -To mój drugi program, bo spektakl to może za dużo słowo. Trzy lata temu chłopcy zaprosili mnie do współpracy. Przyjąłem tę propozycję z radością. Stworzyliśmy "Drogę Krzyżową" i było to pierwsze tego rodzaju doświadczenie. Wspaniała muzyka, wspaniałą poezja i niesamowite miejsca, które odwiedzaliśmy i odwiedzamy. Teraz zwiedzam Polskę, bo granie wiąże się z czymś co muzycy znają i nazywają trasą, jednak dla mnie to zupełna nowość. To taki powrót do korzeni. Bardzo skraca dystans między aktorem i publicznością. Aktor zaczyna jeździć do ludzi. Kielce to duże miasto, ale przecież my docieramy do niewielkich miejscowości, gdzie ludzie mają okazję zobaczyć wykonawców z pierwszej półki.

- Skąd pomysł na przygotowanie spektaklu "Z obłoków na ziemię."?

- Po Drodze Krzyżowej, która jest tragiczna i smutna chcieliśmy pokazać coś innego, twarz uśmiechniętego Boga i kościół, który jest domem. Ja wybrałem wiersze, poukładałem to. Nie mówię wyreżyserowałem, bo reżyseria to z pewnością zbyt duże słowo, ale przygotowałem do pokazania. Uosabiam księdza Jana. Gdy gramy w kościołach po prostu wychodzę w kostiumie do ludzi a potem ma już być serdecznie i wesoło.

- Nie przypominam sobie pana w roli księdza...

- Właśnie uświadomiłem sobie, że nigdy nie grałem księdza i bardzo mi żal. Taka postać stwarza bardzo dużo możliwości. Już sam kostium został świetnie wymyślony. Ta dystyngowana koloratka, mała, ale rzuca się w oczy i zobowiązuje.

- Czy znał pan autora wierszy, księdza Twardowskiego?

- Niestety, nie miałem szczęścia znać księdza Jana, chociaż cenię jego wiersze. Nie sądziłem jednak, że on zna mnie tak dobrze. Bo oto pewnego dnia dostałem jego książkę z osobistą, bardzo ciepłą dedykacją. Wynikało z niej, że ksiądz zna moje role i mnie samego. To było ogromne zaskoczenie.

- W czasie spektaklu usłyszymy wiersze księdza, Leśmiana a także pana autorstwa?

- Wybrałem takie wiersze, bo interesuje mnie człowiek, który klęczy przy klęczniku i pisze wiersz, będący także modlitwą. Interesuje mnie Bóg uśmiechnięty, Bóg w kościele, w domu, blisko nas, taki jak u księdza Tischnera, księdza Malickiego, księdza Twardowskiego. Oni postrzegają wiarę tak, jak ja ją postrzegam. Żeby nie robić tego z tak sakramenckim namaszczeniem, bo Bóg ma także poczucie humoru, jest uśmiechnięty...