![]() |
|||||||||||||||
|
Historia honoru i głupoty polskiej według Kitowicza - reż. Krzysztof Galos Piosenki na pokuszenie - reż. Jan Nowara Schizofrenia Niny Czerkies - reż. Witalij Borkowski Souad spalona żywcem Marii Iljuczonek - reż. Jerzy Król Toitoi Andrzeja Lenartowskiego - reż. Piotr Szczerski Wielebni Sławomira Mrożka - reż. Grzegorz Chrapkiewicz Z obłoków na ziemię reż. Jan Nowicki Gazeta Teatralna nr 1 - Maj 2007 Gazeta Teatralna nr 2 - Czerwiec 2007
SCHIZOFRENIA autorka NINA CZERKIES reżyseria Witalij Borkowski scenografia Władimir Matrosow przekład Janusz Grzelązka
obsada: Nina Czerkies, Joanna Domańska, Asja Łamtiugina, Magdalena Olszewska, Jerzy Frydrych, Andrzej Szopa, Zbigniew Romek, Piotr Skowroński, Cezary Nowak. Trzeba szaleńczej wprost miłości do teatru, aby zebrać grupę aktorów i grać z nimi poetyckie, eksperymentalne przedstawienie dla siedmiu widzów w piwnicy na Pradze. Dlatego jeśli kiedykolwiek zobaczycie na afiszu "Dzień śmierci Mozarta", odwołajcie spotkania, wyłączcie telefony i zanurzcie się w klimat teatru, który niczego nie chce zmieniać ani niczego nie przekazywać, chce tylko być - pisał Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej po obejrzeniu spektaklu, którego tytuł stał się nazwą tej niezwykłej grupy teatralnej. "Dzień Śmierci Mozarta" będziemy mogli zobaczyć w Teatrze im. S. Żeromskiego w Kielcach. 30 listopada u nas właśnie będzie miała miejsce premiera "Schizofrenii" Niny Czerkies w reżyserii Witalija Borkowskiego, wybitnego białoruskiego reżysera z Witebska, ze scenografią Władimira Matrosowa - również wybitnej postaci białoruskiego teatru. Borkowski i Matrosow w roku 2000 zdobyli pierwszą nagrodę na festiwalu w Edynburgu za spektakl "Chagall Chagall| Grupa nie ma własnej sceny, stąd propozycja dyrektora Szczerskiego, by nowy projekt zrealizować w Kielcach. Stały repertuar teatru tworzą "Dzień śmierci Mozarta" według sztuki Niny Czerkies i "Z powodu sprzedaży sadu" według A. Czechowa. Urodzona w Słonimiu na Białorusi, absolwentka wydziału aktorskiego Państwowego Instytutu Sztuki Teatru w Moskwie, grała w teatrach Moskwy i Mińska m.in. Oliwię w "Wieczorze Trzech Króli" i Ofelię w "Hamlecie" Szekspira. Ma na swoim koncie kilka ról filmowych. W 1985 roku zamieszkała w Łodzi, gdzie w Teatrze Studyjnym zrealizowała monodram "Pożegnanie z Europą". W tym mieście wyreżyserowała również "Mewę" Czechowa dla studentów roku dyplomowego PWSTTiF. Występuje z recitalami piosenek poetyckich do tekstów własnych i m.in. Anny Achmatowej, Bułata Okudżawy, Borysa Pasternaka, Włodzimierza Wysockiego. Piosenki prezentowała w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i poza granicami kraju - w Finlandii i Francji. W 1993 roku na deskach Teatru Eksperymentalnego w Moskwie wystawiono sztukę jej autorstwa "Norma i schizofrenia". Nina Czerkies od kilku lat mieszka w Warszawie. Przy okazji przedstawienia "Dzień śmierci Mozarta" zdefiniowała swój artystyczny manifest: My, nieznani Aktorzy, próbowaliśmy zrealizować Ideę Prawdy współczesnego twórcy w sztuce "Dzień śmierci Mozarta" uwierzyliśmy, że niemożliwe jest możliwe bez rewolucji w teatrze, jeśli się służy idei Piękna. Piękno - to człowiek i jego Prawda. A Prawda - to los, który jest wart całego ludzkiego życia. Dziś chcemy ogłosić Radość Twórcy.
Adama Mickiewicza Dziady wg Stanisława Wyspiańskiego reżyseria Piotr Jędrzejas scenografia Marcin Chlanda muzyka Michał Górczyński - Mija sto lat od śmierci Stanisława Wyspiańskiego i to najlepsza okazja, by przypomnieć twórczość teatralną tego genialnego Polaka. Szukałem nowego spojrzenia na Wyspiańskiego, szukałem sztuki niekonwencjonalnej. Rozmawiałem z kilkoma reżyserami, m.in. z Piotrem Jędrzejasem. Okazało się, że nasze poszukiwania są zbieżne: "Dziady" Mickiewicza w adaptacji i inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego to wspaniały, niewykorzystany scenariusz teatralny - mówi dyrektor Piotr Szczerski. Premiera tamtych "Dziadów" miała miejsce 31 września 1901 roku w Teatrze Krakowskim (dziś im. J. Słowackiego). Kielecka inscenizacja nie jest kalką tamtego przedstawienia. Piotr Jędrzejas, pracując nad nią odwołuje się do Wyspiańskiego. - To nie jest rekonstrukcja sztuki Wyspiańskiego. Jego adaptację traktuję jako materiał bazowy, tworzę spektakl idąc jego kluczem, starając się zrozumieć jego ideę. To nie ja dokonywałem skrótów, na moje szczęście zrobił to Wyspiański. Powtórka jego inscenizacji nie miałaby większego sensu, ale głęboki sens ma powrót do jego spojrzenia na "Dziady". Idę tym tropem. A Wyspiański widział "Dziady" przede wszystkim jako walkę sił: dobra i zła. Sił, które wciąż się ścierają, które wzajemnie na siebie oddziałują, bez względu na czasy i okoliczności. Tak i ja postrzegam "Dziady". Dokładne cytowanie Wyspiańskiego dziś byłoby pewnym archaizmem, dlatego moim reżyserskim zadaniem jest przełożenie dramatu na język współczesny - co starałem się uczynić. A Wyspiański, nim zabrał się do pracy nad inscenizacją "Dziadów" zastrzegł sobie: (...) swobodę działania zupełną i niezależność tak odnośnie do tekstu poematu, jak interpretacji ról, jak wreszcie kostiumów i inscenizacji (...). Dalsze trudności piętrzyły się przed Wyspiańskim w trakcie realizacji, a dotyczyły m.in. skrótów mickiewiczowskiego dzieła: (...) Przedstawienie "Dziadów" na scenie krakowskiej, to, którym zajmuję się wyłącznie sam, nie dotyka w niczym, a w niczym rekonstrukcji, tj. odtworzenia tegoż poematu dramatycznego. Jest to po prostu zagranie tego, co jest, tak jak jest pozostawione przez Mickiewicza, tylko oczywiście skrócone. (...) Trzeba popularyzować to, co jest, a na to jest w teatrze jedna jedyna droga, tj. skrócić, tego się właśnie podjąłem i to zrobiłem. Skróciłem (...), a według mnie Mickiewicz wszystko wszędzie najprościej powiedział czego chce i co jak ma wyglądać. Jestem też od tego, abym pilnował, iżby tak było, jak chciał i tak, jak się da. (cytaty pochodzą z: Alicja Okońska, Wyspiański, Wiedza Powszechna, Warszawa 1971)
Mistrz Sławomir Mrożek wraz z małżonką Susaną Osorio-Mrożek obejrzeli premierowe spektakle "Wdów" w reżyserii i inscenizacji Piotra Szczerskiego. - To było dobre przedstawienie - powiedział Pan Sławomir. Zgromadzona w teatrze publiczność powitała znakomitego dramaturga oklaskami na stojąco. Państwo Mrożkowie przyjechali do nas z grupą swoich przyjaciół. - Lubię ten teatr, żadnego innego nie znam tak dobrze - usłyszeliśmy od Mistrza, co jest dla nas wyróżnieniem i powodem do dumy. Sławomir Mrożek uczestniczył również w spotkaniach z aktorami i publicznością po spektaklach, ale niezbyt długo, ponieważ przed gabinetem dyrektora Szczerskiego ustawiła się kolejka po podpisy na książkach. (Przy okazji premiery można było kupić w teatrze "Wdowy", "Baltazara" i ostatnio wydane "Uwagi osobiste"). Szkoda, że wśród publiczności notorycznie brakuje prezydenta i jego zastępców, szkoda, że pan marszałek również nie bywa w teatrze. A może to oni powinni żałować? Przy okazji "Wdów" wydaliśmy czwarty numer "Gazety Teatralnej", a w niej m.in. pytamy reżysera Piotra Szczerskiego, dlaczego zdecydował się na wystawienie tej właśnie sztuki (choć jest w Polsce mało popularna), zamieszczamy wywiad ze Sławomirem Mrożkiem (specjalnie dla nas), przybliżamy meksykański stosunek do śmierci poprzez wypowiedź Susany Osorio-Mrożek, prekolumbijską poezję nahuatl i fragmenty eseju o śmierci noblisty Octavio Paza. Dr Marzena Marczewska z Akademii Świętokrzyskiej tłumaczy nasz stosunek do śmierci na płaszczyźnie kulturowej i językowej. Przypominamy również "Wielebnych" oraz "Miłość na Krymie".
|
|||||||||||||||
|
|
|||||||||||||||