W Teatrze im. S. Żeromskiego, po kilku latach przerwy, wznowiła w sobotę działalność mała scena, nazwana teraz Pokojem Becketta.
Na inaugurację wystawiony został kameralny utwór kielczanina Andrzeja Lenartowskiego "Toitoi". W sztuce, którą wystawił Piotr Szczerski, występują tylko dwie postaci, Ona - Agnieszka Kwietniewska i On - Michał Michalski.
Sytuacja, jaka obserwujemy, jest dość nieprawdopodobna, lecz w końcu utwór sceniczny nie powinien być telenowelą wiernie naśladującą życie. Do mieszkania Onej wdziera się On - ubrany w więzienny drelich i biały fartuch. Wygląda, jakby zbiegł z wiezienia, tym bardziej, że używa więziennego języka i grozi kobiecie, że ją zabije. Ona, młoda rencistka żyjąca z poprawiania tekstów grafomanów, nie sprawia jednak wrażenia przestraszonej. Między obojgiem samotników toczy się ponadgodzinny dialog, gorzki, ale też zabawny i wystarczająco intrygujący, by przykuć uwagę widza i dostarczyć mu satysfakcji.
Z duetu Michalski - Kwietniewska bardziej przekonująco wypada ten pierwszy; łatwiej uwierzyć w jego psychiczne zwichrowanie niż w jej literackie zainteresowania. Autor nazwał swój utwór sztuczką, która "opowiada o tym, że istotą życia jest spotkanie kogoś drugiego. By być we dwoje."
Pozostając przy określeniu autora, można powiedzieć: to dobra sztuczka.
GRZEGORZ KOZERA, Słowo Ludu 23.03.2004

