To się mogło zdarzyć wszędzie, na każdym podwórku.
Pogadanka dla rodziców
Zabawy na podwórku, spektakl, którego premiera odbyła się w sobotę w teatrze im. S. Żeromskiego, powinni obowiązkowo oglądać rodzice dzieci, które na podwórkach się wychowują. Bo w tym spektaklu jest łopatologicznie, jak w poradniku psychologicznym pokazane do czego prowadzi brak miłości, zainteresowania, poszukiwanie akceptacji za wszelka cenę.
Pozostawione samym sobie dzieci szukają rozrywki a potrzeba akceptacji przez grupę obie strony prowadzi do dramatu.
Niestety, Zabawy na podwórku nie zaskakują, wszystko jest w ich przewidywalne, postacie czytelne. Jest dobro, zło, manipulacja a główna bohaterka, nastolatka zgwałcona przez kolegów, naiwna i czysta jak z podręcznika. Nie ma mowy by prowokowała kogokolwiek, sprawia wrażenie wręcz lekko upośledzonej (ruch, zakres słów) co jest w sprzeczności z faktem, że równocześnie pisze opowiadania do szkolnej gazetki. By pisać trzeba myśleć i mówić a ona ma ogromne problemy z artykułowaniem czegokolwiek. I jest podręcznikowo bezradna.
Sceny w sądzie są też oczywiste: oskarżeni jak zmieszane dzieci, adwokaci brutalni i jak mówi jeden z nich: w sądzie nie chodzi o sprawiedliwość, lecz o prawo. A prawo nie jest sprawiedliwe czy moralne. Wyrok, który zapada jest wiec taki właśnie - zgodny z prawem, ale nie sprawiedliwy.
Sceny z podwórka rozgrywają się niespiesznie, rzecz można że nazbyt powoli. I chociaż wszyscy aktorzy grają świetnie, to brak tempa sprawia, że napięcie nie rośnie. Nie pomaga w utrzymaniu koncentracji ciekawy skądinąd zabieg rozbicia akcji scenami z sądu w których widz może podziwiać kunszt aktorów zmieniających się z ofiar i winowajców w oskarżycieli i obrońców. Aneta Wirzinkiewicz z zadziwiającą łatwością przechodzi od roli zagubionej dziewczynki do roli ostrej prokurator.
I chociaż wszystko w tym spektaklu jest słuszne, ważne, dobrze zagrane to jednak trudno mi mówić o poruszeniu czy wstrząsie. Trudno też mieć wątpliwości kto jest winien temu, co się stało. Odpowiedź jest aż nadto czytelna. Ale ponieważ nie wszyscy rodzice i nie wszyscy nudzący się na podwórkach znają mechanizmy, które rządza zachowaniami, może warto by przyszli do teatru i popatrzyli na siebie. I na jedną z sytuacji, która może się przydarzyć na każdym z podwórek, tak jak to stało się w kibucu w Izraelu kilka lat temu.
Lidia Cichocka
Zabawy na podwórku Edna Mazya reż. Julia Wernio, premiera 2008 Teatr im. S. Żeromskiego.

